
Buahahahhahaa!
sobota, 21 maja 2016
Spadźźź
sobota, 30 kwietnia 2016
Artoooooor, Dziennik Superbohatera na wakacjach, 30.04.2016
Tak głośno chrapał mój budzik nie pozwalając mi zasnąć. A mimo to wiedziałem, że chciał mnie obudzić, jak co rano. Ale on sam nie wiedział, że jestem na wakacjach i go nie nastawiłem! Kiedy przyszła odpowiednia pora zemściłem się mówiąc:
- DRRRRRYŃ!
Budzik gwałtownie podskoczył, pokręcił nerwowo wskazówkami, zapytał mnie o godzinę i padł na tarczę. 10 minut później znowu powiedziałem:
- DRRRRRYŃ!
Teraz budzik przeciągnął wskazówki, zatoczył się na stoliku i powoli zaczął tykać. Nawet powiedział:
- tyk... tyk tyk... zieeeeeew... tyk... tyk...
Teraz to ja jestem górą!
- DRRRRRYŃ! - stwierdził kategorycznie budzik, na co odpowiedziałem:
- Aeosochozi?
Ech, to był tylko piękny sen. Przeciągnąłem się na łóżku, sprawdziłem, czy kołdra nadal ma właściwą liczbę wymiarów (wszystko się zgadzało) i wstałem. Swoją drogą - skąd oni wczoraj wzięli trójwymiarową? Nieważne - wyjrzałem przez okno od strony oceanu. Piękny dzień! Słońce powoli zaczynało oświetlać fosę z krokodylami basen bez krokodyli, a na niebie nie było ani jednego glitcha. Gdzieś na dalszym planie widziałem miasto, a za jego budowlami - ocean. O rany, ile mocy obliczeniowej musi zużywać samo jego falowanie... Podszedłem do drugiego okna. Zobaczyłem tam plantację bananów kanaryjskich. Jak wiadomo, te ze względu na zbyt dużą krzywiznę, która utrudnia działanie modelu fizyki we Wszechświecie (w wersji 1.6.4 i 1.7.10) nie są transportowane do Europy. Ma się to zmienić w wersji 1.8.1 Wszechświata, która będzie zoptymalizowana właśnie pod te owoce.
wtorek, 29 marca 2016
Artoooooor, Dziennik Superbohatera na wakacjach, 29.03.2016
- Chrrrrrrrr... - odpowiedziałem
- Dwa... dzyńńńń - budzik dalej próbował
- Fiuuuuuuuu - stwierdziłem kategorycznie
- Tri... jesteś wyspany. - zakończył
Tak, budzik tym razem mnie zahipnotyzował. Nawet zadziałało - przez pierwszą minutę nawet wierzyłem, że jestem wyspany. Ech, mogłem zapytać przed kupnem, co oznacza "Budzik: Kaszpirowski Edition". Przeciągnąłem się we wszystkich możliwych wymiarach i przeszedłem kilka kroków po ścianie. Po zorientowaniu się, że grawitacja jest już zaimplementowana w tym wszechświecie i upadku na podłogę wyjrzałem przez okno. Jaki piękny dzień! Słońce ćwierkało, ptaszki świeciły, po niebie przesunął się glitch. Poza tym czekała mnie dzisiaj misja archeologiczna - zbadać C029 w... o rany... komnacie Oracle Forms? TEJ komnacie? Mało kto wie o istnieniu legendy, według której demon Oracle próbował kiedyś opanować Szczecin. W Epickiej Walce z Jeszcze Bardziej Epickim Zakończeniem, Którego Nikt Nie Pamięta demon został pokonany. Widząc swoją klęskę próbował uciekać i groził, że jeszcze tu wróci. Podczas odwrotu poślizgnął się na skórce od banana i stwierdził, że Szczecin nie ma licencji na Oracle Bananas, po czym wpadł do komnaty. Został w niej zamknięty razem z Oracle Forms, które miały być jego najgroźniejszą bronią. Oczywiście to tylko legenda - naprawdę zostały tam znalezione najlepiej na świecie zachowane działające Oracle Forms. Archeolodzy odkryli nawet treść licencji podpisanej przez nieszczęśnika klienta - Oracle dostaje prawo do jego duszy i nerek na 1024 lata. Platońskie oczywiście. Moim zadaniem było zbadać jedną z tych form.
wtorek, 8 marca 2016
Artoooooor, Dziennik Superbohatera 8.03.2016
Uwaga! Dziś zobaczymy wielką walkę. Naprzeciw siebie stanie dwóch gigantów. W lewym-dolnym narożniku pięciokątnego koła rozgrzewa się Alexander Spać! Po drugiej stronie przegotowuje... znaczy przygotowuje się czeski mistrz wagi NaN Vaclav Vstavać! Sędzia ogłasza 7:00 i zaczynają! Vstavać rozpoczyna od prawego budzikowego, ale Spać blokuje cios za pomocą przycisku Snooze. Ale dało mu to tylko 10 minut przewagi - Vstawać wyprowadził prawy wskazówkowy! Teraz Spać już nie ma szans, ale proszszsz państwa! Obrócił się na drugi bok i przyłożył Vstavaciowi w tarczę zegara. Teraz role się odwróciły. Spać już za chwilę zada ostateczny cios. Przygotowuje się do chrapania i... nie, niepokonany Vaclav Vstavać nigdy się nie poddaje! Tym razem użył swojej tajnej broni - wyświetlił aktualną godzinę, 7:20. W tej sytuacji Spać zachwiał się, ziewnął i...
niedziela, 27 grudnia 2015
Artoooooor, Dziennik Superbohatera 27.12.2015
To był zwykły dzień w Tajnej Bazie Władców Javy Przy Ulicy Storrady Nie Wyglądającej Jak Tajna Baza Władców Javy. Jak zwykle wykonywaliśmy próbę nuklearną w postaci uruchamiania ekspresu do kawy bez wody. Tradycyjnie też zapomniałem się odsunąć. Nie przyznam się przecież, że tak bardzo chciałem napić się porannej kawy.
W każdym razie skończyło się na tym, że wybuch odrzucił mnie z prędkością 4575935 km/s w kierunku Równika. Co gorsza, temperatura 944194°C rozbiła kawę, kubek i moje okulary na atomy, te na cząstki elementarne, które z kolei rozpadły się na kwarki. Musiałem działać! W czasie lotu zacząłem od składania kwarków w cząstki. Oczywiście zapomniałem, jak... to miały być 2 dolne i 1 górny, czy odwrotnie? No nic, wziąłem kilka kwarków, gluonów i zacząłem eksperymentować. Wyszło mi coś takiego: