poniedziałek, 16 lutego 2015
Untitled 2: HTMLady widzi taksówkę
Wróg się uśmiechał. Tak jak myślałam, nic specjalnego - nagłówek, argumenty i tak dalej - więc szybko rzuciłam wzrok ku temu, co mnie nurtowało nieznośnie od samego początku, czyli na stopkę goszczonego programu. Wszystko jasne - miał plugin symulujący próg. Skubaniec.
- Masz plugin symulujący próg - narzuciłam się grzecznie.
- Inaczej bym nie mógł do ciebie zapukać - odpowiedział z wyrzutem.
- I tak nie zapukałeś - przypomniałam. - Zrobiłeś pum pum.
- Cóż, żaden plugin nie jest doskonały - westchnął. - Więc...
- Idę! - I, nie mogąc się doczekać momentu, gdy ujrzę, w jakiż to sposób tajemniczy gość schodzi ze spluginowanego progu bez pomocy żadnej innej gadżetologii schodopodobnej, podkreśliłam. - IDĘ, natychmiast!
Jakieś spotkało mnie rozczarowanie, kiedy wspomniany gość...
- Zaraz: jak tu się w ogóle nazywasz?
niedziela, 15 lutego 2015
pl.artoooooor.TitleNotFoundException
Dzień 1
To miał być zwykły wpis, opisujący moją kolejną bitwę w wojnie z Lordem Errorem. Użyłbym kolejny raz Debugger Guna/skórki od banana/kwaśnej żelki pomarańczowej do pokonania tego ostatniego, ten stwierdziłby, co zrobi mi i wszystkim moim papugom na litery od p do r, a ja w nagrodę wyspałbym się. Jednak tym razem... no nie tym razem. Dostałem tajną wiadomość z Centrali:
Zostałeś odgórnie wyznaczony na ochotnika to przetestowania JRebela. To wspaniałe, innowacyjne narzędzie przyspieszy Twoją pracę.Po prostu potestuj to przez 2 dni i nie zwariuj.
Paczkę dostarczył kurier Fed-Kleksu. Tylko dlaczego centrala wysłała ją za pobraniem...? Mus to mus... znaczy oczywiście bardzo chętnie zabrałem się za wykonywanie zadania. Po sprawdzeniu, czy na pewno nie da się od tego wymigać obejrzałem ładunek. Tradycyjnie musiałem go najpierw odwinąć z czarnej folii, potem kartonu, w którym znajdował się styropianowy pojemnik na kolejny pakunek zawinięty tym razem w czerwoną folię. Po odpakowaniu pierdyliona warstw i zawaleniu całej bazy foliami, kartonami, pudełkami i styropianem moim oczom (wszystkim 4) ukazało się... kolejne pudełko. Tym razem chyba już to właściwe. Na jednej stronie było napisane "JRebel", na drugiej "Już nigdy nie będziesz musiał restartować aplikacji", na trzeciej - "Puszka Pandory". To ostatnie musiało być błędem w druku.
niedziela, 1 lutego 2015
Untitled 1: HTMLady słyszy pukanie
Tak, wiem, że standardowe pukanie do drzwi brzmi raczej jak puk puk puk, ale te drzwi były akurat wejściem (wyjściem?) zdecydowanie niestandardowym. Dlaczego? No dlatego choćby, że żeby wykonać na nich operację void pukaj(); trzeba było w nader niestandardowy sposób obejść się bez progu, na którym możnaby postawić stopy (tudzież ekwiwalent tychże), bo drzwi (nie inaczej niż reszta mojego domku) znajdowały się dobre trzydzieści metrów od płaszczyzny przyjętej w tej okolicy za punkt zera absolutnego.
Innymi słowy: nie dało się. Chyba że pukało się od wewnątrz. Tak, sprawdzałam.
Ale teraz pukanie dochodziło ewidentnie od zewnątrz. Jak?
Pum pum pum - przypomniało o sobie pukanie.
Wstałam z podł... znaczy się: z łóżka. No dobrze - zgodzić sie należy z tym, że moje łóżko z powodu nieposiadania nóg, materaca, poduszki, kołdry i całej reszty elementów, które powszechnie uważa się za niezbędne składowe łóżka, nadaje się w innych częściach dnia idealnie do pełnienia funkcji podłogi, co nie zmienia...
Pum pum pum - odezwało się znowu, tym razem bezczelnie przerywając mi wewnętrzną narrację.
No ale cóż się dziwić, kiedy trzeba obejść się bez progu, na którym możnaby postawić stopy - można się wtedy trochę niecierpliwić, prawda?
Tym bardziej powoli zwlokłam się z podł... łóżka.