piątek, 27 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 26.04.2012, Czwartek

Faktycznie, wersje moja i Mytha nieco się różnią. No dobra, nawet bardzo. Ale biorąc pod uwagę to, jak szybko postępowały wydarzenia, jak groźna była Wielka Zła Maszyna Wielkiego Złego Ktosia (zwana inaczej Wielkim Całkodezintegratoroziemiowstrzymywaczem) i jak bardzo się nie wyspaliśmy, można to uznać za błąd statystyczny. Możliwe też, że (oczywiście całkiem niechcący) jednak uruchomiliśmy ten teleport udający 2 fontanny w galerii handlowej, który przeniósł każde z nas do innego alternatywnego Wszechświata i ten blog jest przejściem między nimi...AstroGirl twierdzi, że żadnego Złego Kogoś nie było, a przecież maszyna do zatrzymywania Ziemii sama się nie ustawiła.

W tej kwestii jeszcze długo będziemy ustalać fakty, ale ja zdobyłem informację bardziej pewną. To był już drugi atak Wielkiego Złego Ktosia! W 1974 roku uderzył nieco mniej dyskretnie – konkretnie zwalając ludziom na głowę połowę kosmicznej armii z małej planety. To oczywiście jeszcze nie powód do zmartwień – w końcu mogła na tę planetę dotrzeć informacja, że właśnie rzucili chleb, albo Prince Polo i też chcieli się ustawić w kolejce. Kilka wybuchów...może świętowali urodziny. Ale...sami spójrzcie. Oto film należący do Ministerstwa Obcych i galaretki Cytrynowej:

niedziela, 22 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 21.04.2012, Sobota

Dzisiaj byliśmy w Szczecinie omówić misję tak tajną, że nikt z nas nie znał w całości jej celu. Myth wiedział tylko, komu musimy... kogo musimy pokonać i jakie ma plany, AstroGirl znała adres jego siedziby (wielki.zly.ktos.superzloczynca.evil.pl czy jakoś tak), a ja wiedziałem, że naszym Super Tajnym Informatorem będzie Laura(która tak naprawdę ma na imię Laura).

Wielki Zły Ktoś dokonał sabotażu na moich budzikach. Wiem, że próbował dokonać tego samego na budzikach Mytha, ale mu się nie udało. Najpierw za pomocą telekinezy przestawił Clocky’ego, żeby zadzwonił godzinę później, a potem za pomocą wyrafinowanego kopniaka wyłączył telefon. Inna teoria mówi o tym, że po prostu nie obudziłem się na budzik w komórce i nie przestawiłem czasu w Clocky’m na letni, ale w porównaniu z działaniem Wielkiego Złego Kogoś wydaje się mało prawdopodobna. Tym razem wszystkie moje 'o' pojechały na misję.

piątek, 20 kwietnia 2012

Artoo_o_or, Dziennik superbohatera, 19.04.2012

Zaspaaałeeeś... obudziła mnie królowa planety Cterbuodaw... czy jakoś tak. Przed moimi oczami pojawił się napis:
Czy kontynuować ładowanie systemu Artoooooor?
1. Daj mi spokój, śpię dalej (pozostały 2 próby)
2. Wstań w trybie okrzyku bojowego „Kubuntu! Asante sanna, zjem bananna...”
3. Wstań w trybie okrzyku bojowego „Kubuntu!” z obsługą trybu nadświetlnego
4. Wstań w trybie okrzyku bojowego „Kubuntu!” z obsługą trybu nadświetlnego, stwierdzeniem, że przecież jest sobota i śmiechem z puszki.

środa, 18 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 17.04.2012, Wtorek

Tym razem przewinę wstawanie i dzień w pracy, bo poza rozwiązaniem konfliktu zupek chińskich z pracownikami nic szczególnego się nie działo. Więc FF [>>]…i wracam do domu.


Kiedy wsiadałem do busa, kierowca nie wiedział, czy ruszamy za godzinę, czy za rok..co zrobić? Wyszedłem na 15 minut do kafejki internetowej, wszedłem do komputera (uszkodzonym portem USB, auć! Nie próbujcie tego w domu) i postanowiłem zwiedzić system. Obok właśnie przechodziła chińska wycieczka, więc szybko nakazałem przeglądarce włączyć Google Translate i mogłem posłuchać:

niedziela, 15 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 15.04.2012, Niedziela

Niedziela...typowa nudna niedziela. Misja-blog przebiega z opóźnieniem, a ja zgodnie z planem podchodzę pod twierdzę MGR. Znooowu została przez kogoś opanowana, tym razem przez Errocjusza Wielkiego, który pożera ludzi i formatuje kanapki z serem i więzi dyski twarde...czy może na odwrót? Nie pamiętam...W każdym razie nie mogę tego tak zostawić, to mogą być smaczne kanapki! W dodatku nie daje mi pospać w niedzielę, niewybaczalne. Ale będzie mi potrzebna mocniejsza broń – podobno dysponuje nulloodpornym* pancerzem. W poszukiwaniu kogoś, kto nią dysponuje znowu przeszukałem Outer- i Internet, tym razem docierając aż na jego koniec:
Teleport na koniec internetu
Faktycznie, nie ma tam nic – ani informacji, ani stacji metra, ani nawet WC. Zrezygnowany wskoczyłem na przycisk “Wstecz”.


sobota, 14 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 14.04.2012, Sobota

Pisałem, że nie dodam wpisu w piątek - chyba, że zaimplementuję w zeszycie logowanie do Google i publikację wpisu. Dlaczego? A no komputer miał mnie dosyć (w odróżnieniu od przeziębienia, które polubiło mnie bardzo), więc postanowiłem skorzystać z edytora zeszytowego. Wiecie, że nawet wygodny? Ale kiedy postanowiłem opublikować, przesyłał tylko 1 kratkę na minutę:

piątek, 13 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 13.04.2012, Piątek

Lord Error, ujęcie drugie:

Lord Error postanowił się zemścić za to, że pokrzyżowałem mu plany w Poznaniu. Tym razem postanowił zaatakować z zaskoczenia. Kiedy ja skierowałem główne siły, kierowane przez gen. Potffora, Który Robi „Uuuuuuuu!” do obrony twierdz MGR i Krzyżówka (opowiem o nich niżej), prawie niechroniony wybrałem się do Szczecina. To był błąd! Lord nauczony poprzednim starciem nie zaatakował nawet w pracy, ale dopiero na dworcu, podczas powrotu do domu. Kiedy spodziewając się najwyżej ataku Daleków wypłacałem pieniądze z bankomatu, ten hyc! wskoczył na kartę. Bankomat wyświetlił reklamy, a potem, jak zwykle, zmienił się w modelkę, która zapytała, czy chcę wypłatę gotówki, czy może masaż. Ale zamiast wręczyć mi pieniądze ta zmieniła się w urzędnika, który stwierdził, że ta operacja nie jest dozwolona na tej karcie. Za drugim i trzecim razem to samo. Zrezygnowany wziąłem kartę i zacząłem iść w kierunku drugiego bankomatu.