sobota, 29 grudnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera 29 grudnia 2012

Hmmmm, na życzenie Wesołych Świąt już trochę za późno, ale...dla potrafiących podróżować w czasie oraz wziętych siłą do TARDIS Wesołych Świąt 2007, a dla całej reszty szczęśliwego roku 2013...

życzy STRASZNY LORD ERROR - HAHAHAHA
ups, nie tak, wiedziałem, że color: pink nie jest wystarczająco złym wyborem...a więc jeszcze raz:
ŻYCZY STRASZNY LORD ERROR - HAHAHAHA!

Jak widzicie, piszę zamiast Artoooooora...a teraz go obrażę: Artóra, którego w końcu pokonałem! Poznałem jego hasło do lodówki, piszę z jego pałacu i jem jego pierogi. I już tylko krok dzieli mnie od opanowania świata, wszystkich pierogów, a nawet ciasta drożdżowego! Ale zanim pokonam was wszystkich i zjem wasze pierogi opowiem, jak pokonałem rycerza o sześciu 'o'.

sobota, 29 września 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 29.09.2012

Witam...<puka w monitor>. Jest tu kto? O, świerszcz na widowni jeszcze czekał na wpis, więc niech powie pozostałym, że już jest :) Przepraszam za tak długą przerwę, następny wpis na pewno będzie szybciej. A co zdarzyło się przez ten czas? W sumie niewiele...najwyżej 5 razy uratowałem świat (przez dobiegnięcie do patelni, zanim obiad zaczął mi się przypalać) i stwierdziłem, że N nie może być równe NP, bo to pierwsze ma jedną literkę, a to drugie dwie. Poza tym ocaliłem linię tramwajową numer 10 w Szczecinie...ale po kolei.

środa, 4 lipca 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera 4.07.2012 (albo 3.07.2012), Środa (albo wtorek)

Przepraszam za dł(u/uuu/uuuuuu)gą przerwę w pisaniu, ale miałem do wykonania ważną misję – SESJA. To jest skrót kryptonimu do kryptonimu do kryptonimu supertajnej misji, której szczegółów nie mogę zdradzić.

W celu zdobycia 2 jednostek bardzo rzadkiego surowca zwanego WWI (Wpis w Indeksie) musiałem udać się na wyjątkowo nieprzyjazne ziemie Wydziału Informatyki, rządzone przez potężnego Władcę Pętli, zwanego też Promotorem, albo Wodzem Kamienna Twarz. Co gorsza, surowiec ten był w posiadaniu pewnego księcia PKI, sir Ejasia z Certlandii*, którego musiałem przekonać, aby mi ten zasób przekazał. Zadania nie ułatwiał fakt, że jego siedziba znajdowała się tuż przy Jaskini Optymalizacji.

sobota, 2 czerwca 2012

Artoooooor, (prawie) Dziennik Superbohatera, 2.06.2012

Przepraszam za tak długą przerwę, ale miałem ostatnio bardzo dużo pracy. No dobra, to nie brzmi prawdopodobnie, ok, już sie przyznam, niech ten świerszcz na widowni przestanie tak patrzeć... tak naprawdę zostałem uwięziony w lochach twierdzy Lorda Niemamczasu. Mało kto zdaje sobie sprawę z tego, że ten koleś terroryzuje cały świat... a może opowiem od początku.
-Dzzzzzzyń! Drrrrryń! Wstawaj! - powiedział budzik
-Jeszczszzsze pieeeetaśśśsieminut... chrrr - odpowiedziałem przytomnie
-Wstawaj! Dzyyyń! Drrrryyyyyyń!
-Nie
-Tak! Dzzzzzyyyyń!
-Nie
-Tak! Drrrrrrryń!
-Tak
-Nie! Ups... drrryń?
-MAM CIĘ! - i wyłączyłem go na 15 minut

Potem sytuacja się powtórzyła, ale budzik tym razem nie dał się nabrać, negocjował twardo i straszył, że powie mojemu kotu. Kiedy w końcu wygramoliłem się z łóżka przypomniałem sobie, że przecież nie mam kota, a budzik śmieje się ze mnie... szczwana bestia. No nic, dzisiaj czekała mnie kolejna wycieczka do jaskini lwa Formacjusza i rozprostowanie spaghetti Luzik! I żadnych informacji o Złych Ktosiach atakujących biedne serwery.

wtorek, 15 maja 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera 15.05.2012, Wtorek

...Obliczone zbiory: IND0: {[i] : ( 1 <= i <= 100 ) AND NOT ( 4 <= i <= 8 ) AND NOT ( 9 <= i <= 100 ) } Lay0_0: {[i] : 4 <= i <= 8 } Lay1_0: {[i] : ( 9 <= i <= 100 ) AND NOT ( FALSE ) } IND1: {[i,j] : ( 1 <= i <= 100 && 1 <= j <= 100 ) AND NOT ( i = 8 && 6 <= j <= 97 ) AND NOT ( i = 8 && 1 <= j <= 5 ) } ...

...

No dobra, przejdźmy do wpisu... 1... 2... 3... już jesteśmy na wizji? Ekhm...
W końcu nadszedł ten straszny moment, w którym musiałem zdać regularny raport z cotygodniowych (braków) postępów z misji zleconej... o przepraszam, TAJNEJ misji zleconej przez pewnego Władcę Pętli. Przybrał on imię Wodza Kamienna Twarz i tak też jest nazywany przez wtajemniczonych. Postępy – jest się czym pochwalić, równe 0,0000 (estymując). No nic, powoli wyszedłem z Twierdzy MGR (tym razem wiedziałem, gdzie są drzwi), wsiadłem w nadjeżdżający pakiet i 512 ms później (czemu zawsze mam taki ping?) byłem już pod Jaskinią Optymalizacji. Wiedziałem, że wejścia do niej strzegą Strażniczki Technik Programowania, które były wyposażone w broń laserową i kofeinowy napój dający nadludzką siłę. Ale na to byłem przygotowany. Dumnym krokiem podszedłem do Jaskini. Pomińmy to, że nie zauważyłem skórki od banana leżącej na drodze do niej... dzięki niej uniknąłem promienia lasera pierwszej Strażniczki. Sam wcześniej umieściłem tę skórkę od banana w tym strategicznym miejscu przygotowując się do misji! Leżąc usłyszałem wypowiedziane metalicznym głosem:
-Kim je-steś? Ty wróg op-ty-ma-li-za-cji
-Jjjja na konsultacje

czwartek, 3 maja 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 3.05.2012, czwartek

Po pierwsze – przepraszam za mega-przerwę we wpisach. Ostatnio trwa batalia ze strasznym Lordem NP-Trudnym, który chce sformatować świat i opanować wszystkie partycje. Ale po kolei...

Obudziłem się jak zwykle w Twierdzy Pętli. Dzień był wyjątkowo piękny – słońce świeciło (chyba AstroGirl już je naprawiła), ptaszki ćwierkały, programy się kompilowały*, a na mnie czekała kanapka z pomidorem i moim ulubionym sosem Hamminga*. Już miałem zabrać się za jedzenie danych wejściowych, kiedy dostałem info od mojego super-tajnego informatora Zająca „Terminatora” Poziomki o kolejnym Złym Ktosiu. Wiadomość brzmiała groźnie, Wam też ją przytoczę:

Rozpierducha w zamku STOP Lord NP-Trudny podbija świat STOP Domagam się podwyżki STOP

To ostatnie zdanie aż mrozi krew w żyłach, prawda? Poza tym...jakiś lord NP-Trudny podbija świat i co gorsza, nie daje mi dokończyć śniadania! No tak, ale genialny Poziomka zapomniał podać, gdzie właściwie ten Lord się znajduje (ani nawet gdzie mam szukać samego Poziomki). Zrezygnowany już miałem odpalić Super-Robota typu „Znajdź i Rozśmiesz” (potrafi namierzyć, a potem sparaliżować śmiechem dowolny cel w ciągu 5 sekund). Nagle przez moje okno (czemu nigdy go nie zamykam?) wleciała sowa, zostawiła kopertę i wyleciała. Koperta wybuchła i wyrzuciła z siebie mnóstwo karteczek...na jednej było napisane „Jestem Lord NP-Trudny i nigdy mnie nie pokonasz”, na drugiej „Czekam w Wykładniczym Zamku, w Krainie NP*”, na trzeciej „Przestań się tak gapić, sowa już poleciała!”.

piątek, 27 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 26.04.2012, Czwartek

Faktycznie, wersje moja i Mytha nieco się różnią. No dobra, nawet bardzo. Ale biorąc pod uwagę to, jak szybko postępowały wydarzenia, jak groźna była Wielka Zła Maszyna Wielkiego Złego Ktosia (zwana inaczej Wielkim Całkodezintegratoroziemiowstrzymywaczem) i jak bardzo się nie wyspaliśmy, można to uznać za błąd statystyczny. Możliwe też, że (oczywiście całkiem niechcący) jednak uruchomiliśmy ten teleport udający 2 fontanny w galerii handlowej, który przeniósł każde z nas do innego alternatywnego Wszechświata i ten blog jest przejściem między nimi...AstroGirl twierdzi, że żadnego Złego Kogoś nie było, a przecież maszyna do zatrzymywania Ziemii sama się nie ustawiła.

W tej kwestii jeszcze długo będziemy ustalać fakty, ale ja zdobyłem informację bardziej pewną. To był już drugi atak Wielkiego Złego Ktosia! W 1974 roku uderzył nieco mniej dyskretnie – konkretnie zwalając ludziom na głowę połowę kosmicznej armii z małej planety. To oczywiście jeszcze nie powód do zmartwień – w końcu mogła na tę planetę dotrzeć informacja, że właśnie rzucili chleb, albo Prince Polo i też chcieli się ustawić w kolejce. Kilka wybuchów...może świętowali urodziny. Ale...sami spójrzcie. Oto film należący do Ministerstwa Obcych i galaretki Cytrynowej:

niedziela, 22 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 21.04.2012, Sobota

Dzisiaj byliśmy w Szczecinie omówić misję tak tajną, że nikt z nas nie znał w całości jej celu. Myth wiedział tylko, komu musimy... kogo musimy pokonać i jakie ma plany, AstroGirl znała adres jego siedziby (wielki.zly.ktos.superzloczynca.evil.pl czy jakoś tak), a ja wiedziałem, że naszym Super Tajnym Informatorem będzie Laura(która tak naprawdę ma na imię Laura).

Wielki Zły Ktoś dokonał sabotażu na moich budzikach. Wiem, że próbował dokonać tego samego na budzikach Mytha, ale mu się nie udało. Najpierw za pomocą telekinezy przestawił Clocky’ego, żeby zadzwonił godzinę później, a potem za pomocą wyrafinowanego kopniaka wyłączył telefon. Inna teoria mówi o tym, że po prostu nie obudziłem się na budzik w komórce i nie przestawiłem czasu w Clocky’m na letni, ale w porównaniu z działaniem Wielkiego Złego Kogoś wydaje się mało prawdopodobna. Tym razem wszystkie moje 'o' pojechały na misję.

piątek, 20 kwietnia 2012

Artoo_o_or, Dziennik superbohatera, 19.04.2012

Zaspaaałeeeś... obudziła mnie królowa planety Cterbuodaw... czy jakoś tak. Przed moimi oczami pojawił się napis:
Czy kontynuować ładowanie systemu Artoooooor?
1. Daj mi spokój, śpię dalej (pozostały 2 próby)
2. Wstań w trybie okrzyku bojowego „Kubuntu! Asante sanna, zjem bananna...”
3. Wstań w trybie okrzyku bojowego „Kubuntu!” z obsługą trybu nadświetlnego
4. Wstań w trybie okrzyku bojowego „Kubuntu!” z obsługą trybu nadświetlnego, stwierdzeniem, że przecież jest sobota i śmiechem z puszki.

środa, 18 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 17.04.2012, Wtorek

Tym razem przewinę wstawanie i dzień w pracy, bo poza rozwiązaniem konfliktu zupek chińskich z pracownikami nic szczególnego się nie działo. Więc FF [>>]…i wracam do domu.


Kiedy wsiadałem do busa, kierowca nie wiedział, czy ruszamy za godzinę, czy za rok..co zrobić? Wyszedłem na 15 minut do kafejki internetowej, wszedłem do komputera (uszkodzonym portem USB, auć! Nie próbujcie tego w domu) i postanowiłem zwiedzić system. Obok właśnie przechodziła chińska wycieczka, więc szybko nakazałem przeglądarce włączyć Google Translate i mogłem posłuchać:

niedziela, 15 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 15.04.2012, Niedziela

Niedziela...typowa nudna niedziela. Misja-blog przebiega z opóźnieniem, a ja zgodnie z planem podchodzę pod twierdzę MGR. Znooowu została przez kogoś opanowana, tym razem przez Errocjusza Wielkiego, który pożera ludzi i formatuje kanapki z serem i więzi dyski twarde...czy może na odwrót? Nie pamiętam...W każdym razie nie mogę tego tak zostawić, to mogą być smaczne kanapki! W dodatku nie daje mi pospać w niedzielę, niewybaczalne. Ale będzie mi potrzebna mocniejsza broń – podobno dysponuje nulloodpornym* pancerzem. W poszukiwaniu kogoś, kto nią dysponuje znowu przeszukałem Outer- i Internet, tym razem docierając aż na jego koniec:
Teleport na koniec internetu
Faktycznie, nie ma tam nic – ani informacji, ani stacji metra, ani nawet WC. Zrezygnowany wskoczyłem na przycisk “Wstecz”.


sobota, 14 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 14.04.2012, Sobota

Pisałem, że nie dodam wpisu w piątek - chyba, że zaimplementuję w zeszycie logowanie do Google i publikację wpisu. Dlaczego? A no komputer miał mnie dosyć (w odróżnieniu od przeziębienia, które polubiło mnie bardzo), więc postanowiłem skorzystać z edytora zeszytowego. Wiecie, że nawet wygodny? Ale kiedy postanowiłem opublikować, przesyłał tylko 1 kratkę na minutę:

piątek, 13 kwietnia 2012

Artoooooor, Dziennik Superbohatera, 13.04.2012, Piątek

Lord Error, ujęcie drugie:

Lord Error postanowił się zemścić za to, że pokrzyżowałem mu plany w Poznaniu. Tym razem postanowił zaatakować z zaskoczenia. Kiedy ja skierowałem główne siły, kierowane przez gen. Potffora, Który Robi „Uuuuuuuu!” do obrony twierdz MGR i Krzyżówka (opowiem o nich niżej), prawie niechroniony wybrałem się do Szczecina. To był błąd! Lord nauczony poprzednim starciem nie zaatakował nawet w pracy, ale dopiero na dworcu, podczas powrotu do domu. Kiedy spodziewając się najwyżej ataku Daleków wypłacałem pieniądze z bankomatu, ten hyc! wskoczył na kartę. Bankomat wyświetlił reklamy, a potem, jak zwykle, zmienił się w modelkę, która zapytała, czy chcę wypłatę gotówki, czy może masaż. Ale zamiast wręczyć mi pieniądze ta zmieniła się w urzędnika, który stwierdził, że ta operacja nie jest dozwolona na tej karcie. Za drugim i trzecim razem to samo. Zrezygnowany wziąłem kartę i zacząłem iść w kierunku drugiego bankomatu.