poniedziałek, 29 grudnia 2014

Super Informatyki & Lord Error społem!



Super Informatyk ze swoją afiniczną giwerą kontra jego najwięksiejszy wróg z niesamowitymi turbo-klapkami (dobrymi, niczym Schwartzkopf, na każdą pogodę*).

niedziela, 28 grudnia 2014

Powieść inspirowana MineCraftem



MineCraft! Nowość na rynku wydawniczym! Jak ją zdobyć? Normalnie - pięć kawałków drewna albo skóry i gotowe! :)

sobota, 27 grudnia 2014

Artoooooor Dziennik/Nocnik Superbohatera 27.12.2014

Dzień dobry, cześć i czołem. Moja poprzednia ściśle-tajna-siedziba wynajmowana za 666.66 $ od Superbohatera Mytha została odkryta przez Lorda Errora mimo, że znajdowała się w głębokim ukryciu. Musiałem przenieść się do nowej bazy. Tym razem jest chroniona wysoko szyfrowanymi certyfikatami, więc żaden błąd mi nie straszny!

Tak naprawdę nie widzicie tego ściśle tajnego dokumentu. Wszystkie maszyny, na których jest czytana wybuchną lub zmienią się w gumową kaczkę. Tak, wszystkie w jedną, wielką gumową kaczkę.

ŚCIŚLE FAJNE/POUF-UF-UF-UFNE

poniedziałek, 2 czerwca 2014

Art[ŚCIŚLE TAJNE]rDziennik Superbohatera (lub Superbochatera)_.06.2__4 (data nieczytelna)

UWAGA: Dokument jest własnością Pentagonu++, zwanego dalej Heksagonem. Można go oglądać tylko na maszynach umieszczonych w tajnej bazie Brzoza-81. Na wszystkich innych spowoduje zniszczenie maszyny i prewencyjną akcję Daleko Ukrytych Państwowych Agentów. Aby zapobiec kradzieży danych należy go odczytywać w uruchomionej pralce Frani.

Pochodzenie: /dev/null/jeszsczeBardziejZapadłaDziura/Goleniów,
Typ dokumentu: zapiski agenta superbohatera (lub superagenta bohatera) Artoooooora.
Stopień wierności kopii: 98% (brak dat spowodowany suto zakrapianą imprezą genialnym szyfrowaniem).
Treść:

Dzisiejszy dzień zaczął się całkiem niewinnie. Ot miła konwersacja z panią Budziką Drryń:

-<chrrrr> <fiuuuuu> <chrrrrrr>
while(1){
puts(”<miłym, kobiecym głosem> wstawaj, piękny dzień przed tobą!”);
puts(”<naciskając przycisk drzemki> jeszcze 10 minut ”);
}

[break; po którymś razie...]
-piękny dzień przed tobą! Zaspałeś!
-[Motyla noga Tomka Mazura]! 1 – powiedziałem kwiecisto-rynsztokowym językiem zrywając się z łóżka.

wtorek, 8 kwietnia 2014

Artoooooor, Dziennik Superbohatera 8.04.2014, wpis specjalny ściśle (t|f)ajny

Szedłem sobie jak zwykle nieszyfrowanym kanałem - rano zawsze zapominam o SSL. A właściwie to kiedyś zaszyfrowałem się kluczem publicznym i zapomniałem klucza prywatnego! Wiecie, jak to jest przyjść do pracy w postaci wielkiego sejfu? Nie? To dobrze. Nigdy nie szyfrujcie się przed poranną kawą.

Ale to nieważne. Szedłem sobie tym, no...jak Ziemianie nazywają ten nieszyfrowany kanał? Aaaaa, chodnik, tak! Zauważyłem stojącego przy drodze malarza. Zamierzałem rzucić mu drobniaka, niech sobie chłopina dorobi. Swoją drogą - co on robił przy Wałach Chrobrego o tej porze? Poza tym zdziwiło mnie, że...nie miał płótna. Zamiast tego malował po przechodniach i zmieniał im dane. Podszedłem bliżej... jednemu przechodniowi domalował wąsy, drugiemu zmienił neseser na klatkę z kotem, trzeciego - o zgrozo - przemalował na drzewko cytrynowe! Oczywiście każdy tak spieszył się do pracy/szkoły/na drugą planetę, że nawet nie zauważył. Zresztą wszyscy mieli słuchawki na uszach, a większość pisała sms-y, więc dlaczego mieliby zwrócić uwagę na cokolwiek poza niskim stanem naładowania akumulatora?

Ponieważ właśnie wyczerpała mi się bateria w odtwarzaczu, musiałem zainterweniować. Tak! Czym prędzej pobiegłem do kiosku po baterie (Bzduracela) i wróciłem do dziwnego malarza. Tym razem namalował na chodniku skórkę od banana. Dlaczego musiałem pójść <auć> tamtędy? Tego było już za wiele - chwyciłem Debugger Gun i krzyknąłem:
- Rzuć pędzel, jesteś otoczony!
- Quoi? - zapytał zdziwiony - ja tylką maluję les peintures!

piątek, 7 marca 2014

Artoooooor, Dziennik Superbohatera 23.04.2014

Witam ponownie :)

W ciągu ostatniego roku nie miałem zbyt wielu okazji do superbohaterowania (bo po co pisać o takich drobiazgach, jak uratowanie jednej planety przed uznaniem przez UE za niezgodną z normami?), dlatego wpisów było tak mało. Ale ostatnio dostałem dziwną wiadomość w nieznanym mi jężyku (jężyk to język kosmicznych jeży). Po przetłumaczeniu za pomocą odwrócenia kartki do góry nogami otrzymałem:

Witaj, SuperInformatyku!
Wiesz, co przypadkiem znalazłam? Coś, co cię zainteresuje - siedlisko emulatorów pradawnych systemów operacyjnych w silnikach przeglądarek internetowych! Ktoś zauważył, że to, co kiedyś zarządzało całym komputerem, w praktyce nie waży więcej niż bardziej wypasione animacje GIF i (za jednym wyjątkiem) udało mu się je wyhodować kompletnego, pełnofunkcyjnego MS-DOSa, MacOSa 7, Amigę... I Windowsa! Windowsa 1.0! Zresztą sam zobaczysz, bo podrzuciłam ci właśnie namiary na to wszystko. Całe miasteczka programów, sieci ulic, poleceń... Chciałabym, żebyś sprawdził, jak to dokładnie wygląda - moja superbohaterska bateria wciąż się superbohatersko rozładowuje i naprawdę nie wiem, czy by udzwignęła takie przedsięwzięcie. Potestowałbyś je dla mnie i przy okazji dowiedział się, czy jest wystarczająco bezpiecznie, żeby zapraszać zwykłych nie-super-użytkowników.

<przytul>
Astroni

P.S. A tu masz wstęp do sprawozdania z wyników tego eksperymentu, które w marcowym numerze zrobił PC Format:
Załącznik:

Wyglądają na fajne miejsca na wakacje! Ale warto być przygotowanym na wszystko - zwłaszcza w krainach 16-bitowych, w których idiotoodporność uchodzi za elitarną sztukę. Postanowiłem dowiedzieć się nieco więcej.