niedziela, 8 marca 2015

pl.artoooooor.SomethingIsWrongException 8.03.2015

Zerowa Symfonia Lorda Er Pehapa, wyd. Sensio Labs
Spółka i półka z Ogromnymi Okularami

Taki oto tekst widniał na paczce, którą niespodziewanie przyniósł mi listonosz. Pominę to, że przyszedł akurat wtedy, kiedy spałem. Absolutnie nie napiszę, że wstając poślizgnąłem się na niewidzialnej skórce od niewidzialnego banana, którą sam przypadk zostawiłem jako pułapkę na...Sami-Wiecie-Kogo. Nie zdradzę wam też, że w ten sposób wyleciałem przez okno prosto na przygotowaną zjeżdżalnię, zjechałem tak do fosy z krokodylami. A już na pewno nie dowiecie się, że niewyspany, zły, kompletnie przemoknięty i z krokodylem przyczepionym do szóstego 'o' podszedłem do swojego mieszkania i otworzyłem drzwi zdziwionemu listonoszowi.

Aby się wysuszyć, w domu napisałem szybko program, w którym przestrzegałem zasady DRY. Krokodylowi podmieniłem widok na MyLittlePonyView.html.twig, a kontroler na MakeLoveNotWarController.php. Błąd! Powstały kucyk prawie zabił mnie tęczowym atakiem przyjaźni! Podmieniłem mu widok i kontroler na takie, które bardziej przystoją krokodylowi (DzikaBestiaView i DalekController), przez co ten (krokodyl, nie Dalek) znowu zaczął mnie gonić. Całą resztę pisałem uciekając przed krokodylem i popijając kawę. I nawet ani razu nie pomyliłem jednego z drugim!

<CHAPS>Z pyska krokodyla wyleciały małe tęcze...coś mi nie wyszło z tą podmianą...

Spojrzałem jeszcze raz na paczkę. Typowy papier .zip opakowany w .exe. Standardzik. Bamboocha. Odpakowałem pudełko, ale w środku zamiast płyty z Symfonią zobaczyłem...robocika. Ten natychmiast wyskoczył, powiedział:

Jestem PHP
Skrypt wykonać chcę
Daj mi jakiś kod
Bo ucieknę stąd!
W pudełku była też karteczka z poleceniem, które należy mu wydać:
Ugabuga,
composer create-project symfony/framework-standard-edition path/
czary mary, vingardium leviooosa (nie leviosaaa).

Wyczytałem, co trzeba, robocik ochoczo zamrugał wszystkimi 3,1415... diodami i poszedł szukać Symfonii. Zamiast tego wrócił z gumową kaczką i pozdrowieniami dla mnie, których nie powtórzę. Zdziwiony wysłałem go tam jeszcze raz, tym razem po powrocie zdzielił mnie po głowie. Zapytałem Wyroczni StackusOverflowus, połączyłem kabelkiem A i B, po czym ZNOWU wydałem to samo polecenie. Teraz robocik wykonał je śpiewająco, a w ramach podkładu muzycznego przydzwonił mi kolejnym errorem. Sprawa wymagała dopicia kawy do końca <gulgulgul>

W końcu po 3 guzach na głowie i 8 motylich nogach ogarnąłem się, że zamiast A do B, trzeba podłączyć kabelek C do HAHA, poza tym aktywować php_openssl.dll, php_curl.dll, php_intl.dll i php_whatthestruś.php. Jedno polecenie później przede mną leżała płyta z Symfonią. Robocik korzystając ze swojego hmmm....instynktu samozachowawczego ulotnił się, a mi pozostawił rozkoszowanie się muzyką. Co najlepsze, krokodyl poleciał za nim!

<CHAPS> zjadł nulla, który się gdzieś obok pałętał.

Uruchomiłem odtwarzacz firmy Apache Z Nieograniczoną Odpowiedzialnością, rozsiadłem się wygodnie w obrotowym fotelu rozkręconym do dokładnie 0.1 obrotu na minutę przygotowawszy sobie wcześniej ekskluzywnego drinka (wodę z lodem) i czekałem, aż moje uszy wypełni cudowna muzyka Zerowej Symfonii PeHaPa. No tak, tylko zapomniałem go właczyć. A żeby to zrobić, musiałbym opuścić swój wygodny fotel, odłożyć drinka i ruszyć 6 'o' do pilota. No cóż. Rozsiadłem się ponownie na drinku w ręku trzymając ekskluzywny, obrotowy fotel. Auć, odwrotnie! Mój pokój wypełnił się warningami, które oczywiście zignorowałem.

PONOWNIE rozsiadłem się tym razem tam, gdzie trzeba i odpaliłem app.php. Ta cudowna harmonia dźwięków, ta idealna kompozycja białej strony, błędu 404, braku wczytanych obrazków i znajomego "HAHAHAHAHAHAHAHA!"...to jest Symfonia! No dobra, była to raczej kakofonia. Musiałem to przyznać tym bardziej, że do "muzyki" dołączył jeszcze metaliczny dźwięk po tym, jak dostałem w głowę kluczem wiolinowym. Dźwięk wydał klucz, nie moja głowa! Przynajmniej tego się trzymajmy.
- DO-RE-MI-FA-SO-LA-ER-ROOOR! - zaśpiewał basem Sami-Wiecie-Kto. I dodał - HAHAHAHAHAHAHAHA!
- C-D-E-F-G-PRZY-WA-LĘĘ! - LEKKO zirytowany odśpiewałem falsetem...eee...znaczy oczywiście też basem, nawet bardziej basowym, wyciągając Debugger Guna. Odśpiewałem kolejną zwrotkę - Poddaj sięęęę!
- Nie...bo nieeee!

W tym momencie założył wrotki i wjechał na pięciolinię. No cóż, musiałem zrobić to samo. Chwyciłem console.php - takie pudełko bez dna dołączane do każdej edycji Symfony. Wyciągnąłem z niego drugie wrotki, stworzyłem sobie ArturNerdBundle, WrotkiController.php i wrotki.index.twig, po czym z piskiem uciekających spod kół myszy ruszyłem za...

REKLAMA
Brakuje ci pomysłu na wpis? Kup go!
REKLAMA
...za samym sobą. Lord Error połączył początek pięciolinii z jego końcem, przez co latałem sobie w kółko. Skończyło sie to oczywiście timeoutem. Z hukiem wleciałem na stronę 500, a kilka nut rozbiło się obok mnie. Fajna muzyczka. Coś między V Symfonią Beethovena zagraną na kredensach kuchennych a krzykiem pana Mietka spod budki z piwem o braku tegoż napoju.

Wiadomo-Kto wskoczył na inną pięciolinię, ja pozbierałem 'o', powiedziałem pelerynie, żeby się nie poddawała i ruszyłem za nim. Lord Error miał klucz wiolinowy, a ja basowy. Sprytnie ominąłem jedną nutę, a na drugą miałem już przygotowany kontroler - DefeatLordErrorController.php. Odpaliłem go, podałem mu /** @Route("/Genius/Artoooooor") */ i uruchomiłem. Teraz kiedy Error wykonał jakąś akcję na mnie, jego działanie było przekierowywane na ten kontroler. Genialne, co nie? No... nie. Wyglądało to mniej więcej tak: Kontroler: Dzień dobry, bilety do kontroli!
Lord Error: null
Kontroler: if($ticket == null){ $this->redirect('ojejku'); } Myślałeś, że nie jestem na to odporny, tak?
Lord Error: ...
Kontroler: I żartowałem z tymi biletami, witamy w programie "Idź na 2 całości"! Którą bramkę wybierasz?
W tym momencie pokazały się 3 bramki logiczne: OR, XOR i AND.
Lord Error: Wybieram krokodyla.

Po tych słowach wyciągnął pokeballa, z którego wyskoczył krokodyl. Tak, ten sam, z fosy. Kiedy skubaniec zdążył go złapać? Tymczasem prowadzący program szukał w pamięci wpisu z $name=="krokodyl". W końcu Lord Error nie chciał czekać, powiedział "500!", czym wyłączył teleturniej.
Wróciliśmy na pięciolinię. Ja, Lord Error i krokodyl Bonifacy.

<CHAPS> Przelatująca nuta zniknęła w jego paszczy. Lorda Errora, nie Bonifacego. No dobra, żartowałem.

Postanowiłem zmienić taktykę. Nie, absolutnie nie przyznam się, że po prostu pomysły mi się skończyły! Zacząłem uciekać przed Errorem i Bonifacym po tej kołowej pięciolinii, a potem niezauważenie z niej zejść. Tak, Bonifacy jest szybszy. Tak, Error potknął się o własny klucz wiolinowy. Tak, biedny Error. <CHAPS> A ja w tym czasie poprawiłem, co trzeba i dzięki temu usunąłem Errorowi grunt spod nóg.

No cóż...pozostało mi rozsiąść się na obrotowym fotelu i wsłuchać w dźwięki Zerowej Symfonii Pehapa.

Ogłoszenie specjalne

Ćwir ćwir...z okazji święta, które na mojej planecie zwie się AQuióóóń, a na Ziemi Dniem Kobiet (dziwne, nie?) życzę wszystkim Superbohaterkom, Paniom i Dziewczynom wszystkiego nullowego...cicho, Error, miało być "najlepszego"...co to ja miałem...samych ciekawych dni, fajnego superbohatera (lub superbochatera) u boku, opanowania Świata, a poza tym pokonania wszystkich złoczyńców i błędów w programach!

Szczególnie pozdrawiam dwie Superbohaterki - jedna z nich recenzuje książki nie z tej Ziemi i tworzy nowe planety. Jej pseudonim oznacza na mojej planecie "Tańcząca z liczbami. Urojonymi. I rzeczywistymi też.". Druga, która utrzymuje Ziemię na prawidłowej orbicie przez negocjacje z prawami fizyki to w wolnym tłumaczeniu "Ta, która śmiechem pokonała Devana Shella". Ćwir ćwir ćwir!

Przekazuję też pozdrowienia od kilku hmmm...panów, którzy nie mogli napisać osobiście:

stąd
FLOWEREXTERMINATE!
stąd
Hmmm...tam jest duży kwiat!
stąd
Incrrredible! AQuióóóń!
stąd
Brzdynnnng...może marcheweczkę?
stąd
Mrrrrrr...czy ktoś wołał Superkota?
Piosenka na dziś:

1 komentarz:

  1. C-D-E-F-G-PRZY-WA-LĘĘ! XD
    z piskiem uciekających spod kół myszy... <hahhhahahhahaaha>

    Którą bramkę wybierasz?
    W tym momencie pokazały się 3 bramki logiczne: OR, XOR i AND.

    Muszę to potem jeszcze raz przy tobie przeczytać, może chociaż część efektu się zachowa <radocha>

    Jakie znaczenia imion fajne! Ja chcę na twoją planetę!

    Niesamowite, w istocie niesamowite :3

    OdpowiedzUsuń